Wycieczka Zakopane – Energylandia – Oświęcim/Zator

Ilustracja do artykułu małe.jpg

W dniach 27 – 30 maja 2019r. uczniowie klas VI, VII, VIII oraz III gimnazjum porzucili szkolne ławy i udali się na wspaniałą eskapadę na południe Polski. Przygoda zaczęła się spływem malowniczą doliną Dunajca. Flisacy zabawiali gawiedź, dzięki czemu spłynęliśmy do punktu docelowego w bardzo przyjemnej atmosferze.

Drugiego dnia dzielni podróżnicy przeszli Dolinę Kościeliską, a że tam wrażeń było im mało, weszli do Jaskini Mroźnej i – uwaga – Smoczej Jamy! Kto nie widział, nie doświadczył, ten nie wie, z jakim extremum mieli tam do czynienia. Deszcz w Tatrach skropił skronie i odświeżył powietrze, a oscypki, bundz, bryndza i żętyca pokrzepiły padwątlone siły.

Trzeci dzień był równie wspaniały, a zdaniem wielu – najwspanialszy. Mianowicie hasanie nie po turniach i graniach, ale po największym w Polsce parku rozrywki – Energylandii. Kilka godzin minęło bardzo szybko. Każdy mógł skorzystać z dowolnej atrakcji, jeśli tylko spełniał dwa warunki: wzrost i odpowiednia doza odwagi. Czasem to pierwsze było, a drugiego brak, czasem odwrotnie... Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że muszą tam wrócić.

Ostatni dzień skłonił najstarszych uczestników wycieczki do zadumy, odwiedzili bowiem Państwowe Muzeum Auschwitz – Birkenau w Oświęcimiu. Wrażenia były tak duże, że trudno było uwierzyć w ogrom zła, jakie tam miało miejsce. Pozostało niedowierzanie, zaduma i głębokie współczucie dla ofiar tragedii II wojny światowej.

Młodsze dzieci spędziły ostatni dzień wycieczki w Zatorlandii. Bawiły się tam wśród ruchomych dinozaurów. Korzystały także z licznych atrakcji, jakie zapewniono tam zwiedzającym, m.in. karuzele, samochodziki, pyszne przekąski.

Co pozwoliło młodym poszukiwaczom wrażeń w dobrej formie spędzić kilka tych intensywnych dni? Oczywiście młodość, witalność, optymizm, dobry humor, ale przede wszystkim świetne kwatery, w których grupa się zatrzymywała. Czysto, ładnie, miła obsługa i z przepyszne posiłki. Mniam.

A to dzięki panu Krzysztofowi Smarkuszowi, szefowi wycieczki. Dbał o wszystko, dopinał na ostatni guzik, czuwał, strzegł i doglądał. Drugą bardzo ważną osobą była pani Justyna Skowrońska, opiekunka wycieczki, która niczym kameleon zmieniała funkcje: trochę mama, trochę wychowawczyni, trochę pielęgniarka, trochę strażniczka. I jeszcze skromna osoba pani Marzeny Przełomskiej, zachwyconej widokami, atmosferą, dzieciakami.

Oby wszystkie wycieczki były tak udane, jak ta.

Dodana: 8 czerwiec 2019 22:42

Zmodyfikowana: 8 czerwiec 2019 22:42

Licznik odwiedzin